Browsed by
Tag: oszczędności na studiach

Na czym zaoszczędzić na studiach

Na czym zaoszczędzić na studiach

Studia kosztują – z tym zgodzi się każdy. Nie uda nam się całkowicie wykluczyć pewnych opłat: za mieszkanie, transport, wyżywienie czy książki. Jednak możemy skutecznie je ograniczyć. W tym artykule przedstawię jak to zrobić.

We wpisie „Ile kosztują studia?” analizowałem, na co rozeszły się moje pieniądze w ciągu jednego roku akademickiego. Możecie też zobaczyć tam, które z kategorii wydatków są najbardziej kosztochłonne – to one najmocniej obciążają nasz budżet, stąd redukując tylko te należności, możemy zaoszczędzić całkiem sporą sumę.

Wynajem mieszkania

Przez pięć lat nauki w obcym mieście musimy gdzieś się podziać. W większości przypadków najtańszą opcją jest akademik. A co, jeśli nie uda nam się dostać w nim miejsca lub potrzebujemy więcej prywatności? Jak zaoszczędzić na wynajmie mieszkania?

  • Unikaj pośredników

To pułapka, w którą sam wpadłem wynajmując pierwsze lokum. Pośrednicy z agencji nieruchomości, jako zapłatę za wystawienie ogłoszenia, pokazanie mieszkania i przygotowanie umowy najmu, liczą sobie kwotę wysokości… jednomiesięcznego czynszu!!! Niestety tą opłatą jesteśmy obciążeni my, najemcy, a nie właściciel. To często całkiem duże pieniądze i cena jak za dodatkowy miesiąc wynajmu – za coś, co może zrobić sam wynajmujący.
Oczywiście wynajem poprzez agencję jest mniej ryzykowny, jednak dość rzadko zdarzają się problemy z właścicielem – w końcu nikt nie chce stwarzać sobie niepotrzebnych kłopotów. 😉

  • Dziel się opłatami

Skoro już mamy mieszkanie, to nie warto być w nim samemu. W końcu studia to czas ciągłego kontaktu, jak i poznawania innych ludzi. W grupie raźniej, a w przypadku wspólnego lokum – taniej. Nie mówię tutaj tylko o współdzieleniu mieszkania, ale również pokoju. Oczywiście „jedynka” to bardzo wygodne rozwiązanie – ale czy nie raźniej jest nie siedzieć samemu, a mieć kogoś, z kim można zamienić parę słów?
Pamiętajmy też, że w ten sposób obniżamy nasze opłaty o połowę.

  • Stałe koszty

Według mnie, stała stawka za media jest o wiele lepszym rozwiązaniem, niż bycie rozliczanym na podstawie liczników. Nie dość, że nie zapłacimy nic w razie przekroczenia naszej opłaty, to jest to o wiele wygodniejsze. Nie musimy martwić się, że nadużywamy energii i unikniemy wielu nerwów i krzywych spojrzeń na współlokatorów, którzy biorą prysznic w cieplejszej wodzie niż my. 😉

  • Miejskie ogrzewanie

Jeśli już jesteśmy przy opłatach za media – o wiele mniej będzie kosztowało nas ogrzewanie i ciepła woda z sieci miejskiej, niż piec gazowy czy elektryczny w naszym mieszkaniu. Zwłaszcza w sezonie grzewczym. W końcu nikt nie chce marznąć.

Jedzenie

Jeśli chcesz mniej płacić za jedzenie – gotuj sam i unikaj wysoko przetworzonej żywności. Stąd też wynika, że zdrowsze jedzenie jest tańsze (sam sprawdziłem).
Przykładowo: obiad na uczelnianej stołówce kosztuje około 12-15 zł. Taki sam posiłek, jeśli przygotujemy go sami, wyniesie nas około 4 zł (nie licząc energii).
Podobnie zaoszczędzimy unikając gotowych dań pokroju mrożonej pizzy lub klopsików w słoiku. Nawet jeśli niektóre z nich nie są makabrycznie niezdrowe, to z pewnością niosą ze sobą mniej wartości odżywczych, niż świeży, własnoręcznie wykonany obiad.

Sporo pieniędzy pochłaniają szybkie przekąski w przerwie między zajęciami na uczelni, dlatego warto samemu przygotowywać drugie śniadanie – będzie taniej i zdrowiej.

Przykład z życia wzięty:

Słodki rogalik na uczelni – 2,20 zł.

Moje drugie śniadanie (jogurt z jabłkiem, płatkami owsianymi i rodzynkami) 1,70 zł.

Mam do zjedzenia więcej, zdrowiej i za mniejsze pieniądze (może to tylko 50 gr, ale w ciągu całego roku uzbiera się z tego całkiem spora sumka), a to tylko 3 minuty pracy przed wyjściem z mieszkania.

Do kategorii „Jedzenie” zaliczam również napoje. Wydamy mniej zabierając ze sobą własną wodę (przegotowaną lub filtrowaną), a także niezbędną do życia kawę, zamiast kupować ją w automacie.
Natomiast, jeśli ktoś jest przywiązany do butelkowanej wody mineralnej – lepiej kupić ją wcześniej w większym markecie (1,5 L za mniej niż 2 zł), niż w prywatnym sklepiku na wydziale lub we wspomnianym automacie (0,5 L za 2 zł).

Uwaga: to ogólnie reguły, dzięki którym zaoszczędzimy trochę pieniędzy. Jednak jeśli jesteśmy głodni, spragnieni i nie mamy czasu, lepiej trochę odpuścić. Bądźmy oszczędni, nie skąpi 😉

Transport

Jak zaoszczędzić na powrotach do domu?

  • Szukaj przewoźników, którzy respektują ulgę studencką.
  • Wyszukuj tanich połączeń – czasami wystarczy wyjechać godzinę wcześniej lub później z innym przewoźnikiem, aby zapłacić nawet o połowę mniej.
  • Kupuj bilety przez Internet – na portalu e-podroznik.pl często znajdziemy promocje na niektóre kursy, a będąc stałymi klientami, po kilku zakupach otrzymamy zniżkę na kolejny bilet.
  • Jeśli chodzi o PKP – kupuj bilety z wyprzedzeniem: trzy tygodnie przed datą wyjazdu bilet jest tańszy o 30%.

Kupując bilety przez Internet, nie tylko oszczędzamy, ale zyskujemy też spokój – mamy wykupione miejsce i nie musimy się martwić, że nie zmieścimy się do autobusu i będziemy musieli czekać na kolejny… jeśli tylko ten, który nam uciekł, nie był ostatni.

Studia

Chociaż na tą kategorię i tak nie przeznaczamy dużych pieniędzy w porównaniu do reszty, to jednak tutaj też możemy sporo zaoszczędzić.

  • Książki

Podręczniki i skrypty są niestety drogie, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest wypożyczanie ich z biblioteki. Jeśli już bardzo chcemy mieć jakąś na własność, warto rozejrzeć się za egzemplarzami z drugiej ręki lub kserowanymi. Inną tanią opcją jest poszukanie wersji elektronicznej – często wykładowcy sami udostępniają studentom swoje książki.

  • Artykuły papiernicze

Skoro już jesteśmy na studiach i chodzimy na wykłady, to pewnie zdarzy nam się zrobić jakieś notatki. Najwygodniejsze w tym przypadku są kołonotatniki, jednak często trochę kosztują (standardowo 5-8 zł, jednak notatniki niektórych firm możemy dostać za 25-30 zł) i zazwyczaj nie wykorzystujemy ich do końca, a do tego, jeśli danego dnia mamy kilka różnych zajęć, musimy nosić ze sobą parę takich zeszytów. Dlatego wybrałem inne rozwiązanie:

wp_20161026_11_51_05_prowp_20161026_11_49_41_pro-2

 

 

 

 

 

 

 

Zamiast kołonotatników czy zeszytów, używam bloku notatnikowego w kratkę (moi znajomi używają gładkiego papieru). To na nim piszę cały dzień, a potem sortuję notatki z poszczególnych kursów.

Dodatkowo notatki z każdego wykładu spinam odrębnie spinaczami biurowymi, przez co o wiele łatwiej mi jest dotrzeć do zapisków z konkretnego dnia, niż gdybym musiał kartkować cały zeszyt.

wp_20161026_11_52_26_pro

Dzięki temu mam tylko jeden „zeszyt” na każdy przedmiot, nie noszę ze sobą wszystkich notatek z całego semestru, jedynie z kilku poprzednich zajęć, jeśli tylko są potrzebne, i nie mam problemu z niewykorzystanym papierem na końcu każdego notatnika, a przede wszystkim to rozwiązanie jest dużo tańsze.

Natomiast, gdy ktoś jest bardzo przywiązany do formy zeszytu – wystarczy trochę kartek, które możemy zbindować w punkcie ksero i tym sposobem dostaniemy tańszy, z odpowiednią dla nas ilością stron i często wytrzymalszy kołonotatnik.

Podsumowanie

Sposobów na oszczędzanie jest mnóstwo, a to tylko kilka przykładów, które pomagają w ograniczeniu wydatków na „najcięższe” kategorie, które pochłoną najwięcej pieniędzy w trakcie naszych studiów.

Gdy mamy do dyspozycji jedynie nasz skromny, studencki budżet, każdy sposób jest dobry, aby zachować w swoim portfelu trochę więcej grosza.

Jeśli chcesz poznać więcej sposobów na ograniczenie wydatków – zapraszam Cię do śledzenia mojego bloga. Możesz też polubić fanpage Student Kontra Finanse na Facebooku, gdzie wrzucam informację o pojawieniu się każdego nowego wpisu 🙂

Facebook